2016

Przyznam szczerze, że nigdy tak bardzo nie czekałam na Sylwestra jak teraz, nie ze względu na zabawę, ale dlatego, ze nie mogę się doczekać, aż ten cholerny rok się skończy. Nie wiem czy to przez fakt, ze był rokiem przestępnym, ale 2016 nie wniósł do mojego życia praktycznie nic dobrego. Życzyłabym wszystkim jak i sobie żeby ten 2017 okazał się choć trochę bardziej łaskawy. Nigdy nie robiłam postanowień noworocznych albowiem już we wczesnych latach mego dzieciństwa okazało się, ze nie potrafię dokończyć nawet rysunku na plastykę, taki mam słomiany zapał. Potem gdy wyglądałam jak dorodny dzik wyszło na jaw, ze diety tez nie potrafię dotrzymać do końca i tak oto stwierdziłam, ze nie ma sensu wymagać od siebie czegoś czego i tak nie będę się trzymać. Niech moim postanowieniem noworocznym będzie to, ze będę dalej tym samym człowiekiem bez względu na wszystko. Może pójdę w przyszłym roku na siłownię, a może nie pójdę. Może zrealizuje swoje życiowe plany, a może nic nie zrobię. Co przyniesie los to przyjmę. Mogę sobie co najwyżej założyć czego NIE ZROBIĘ. Na pewno nie zostanę specjalistką od manicure i pedicure,bo jak sobie kiedyś paznokcie u stóp pomalowałam to lakier miałam nawet na kostkach, ale na paznokciach to tak średnio. Nie będę tez trenować jogi, bo jak się jest tak nadpobudliwym to człowiek prędzej podrze materac zębami, niż stanie w pozycji kwiat lotosu czy inne takie takie. Nie założę bloga o modzie, bo znam się na tym jak świnia na gwiazdach. Nie zacznę grać w szachy, bo jedyny moment kiedy jestem w stanie usiedzieć spokojnie kilka minut to ten po przebudzeniu kiedy zastanawiam się czy nie sfingować własnej śmierci żeby tylko nie wstawać rano z łóżka. Nie będę trenerem personalnym, bo jak robię przysiad to kolana mi strzelają jak ruska katiusza, a jakbym miała zrobić przysiad ze sztangą to pewnie do normalnej pozycji ciała przywróciliby mnie dopiero na oddziale ortopedii. Nie zacznę biegać, bo nawet jak idę to mi sie potrafią wszystkie nogi poplątać. Nie zostanę piosenkarką, bo jak śpiewam to pies patrzy na mnie błagającym o litość spojrzeniem. Nie zacznę pisać wierszy, bo więcej romantyzmu niż ja ma w sobie mina przeciwpancerna. Nie przestanę pisać tu swoich przemyśleń i nie będę sie przejmować tym, ze komuś przeszkadza mój sposób bycia, bo nie jestem zupą pomidorową, żeby mnie wszyscy lubili. Wystarczy mi ta moja garstka wiernych przyjaciół i prawdziwe problemy zamiast „szczęścia” na pokaz i sztucznych jak śnieg w aerozolu uśmiechów, których na portalach społecznościowych jest mnóstwo przez co ludzie patrząc na to internetowe i złudne niczym fatamorgana SZCZĘŚCIE innych zaczynaja myśleć, ze sami mają beznadziejne życie. Tak wiec reasumując,w Nowym Roku: nie będę, nie zacznę, nie zrobię i przede wszystkim NIE MUSZĘ.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.