Nie rozumiem.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego nikt od dawien dawna nie był dla mnie taki, jak chciałabym, żeby był. Żeby zapukał w środku nocy do moich drzwi i powiedział, że tylko mnie chce i beze mnie jest głupio, nudno i nie ma już sensu udawać, że jest dobrze, skoro mogłoby być lepiej, bo we dwoje. Nam razem. Nie mogę tego zrozumieć, dlaczego w Jego oczach nie jestem tą, której pragnie. Jestem koleżanką od kina, kumplem od piwa. Można do mnie zadzwonić, przeklnąć przy mnie. Powiedzieć, że było się w kiblu, albo obejrzeć się za blondynką na rolkach. Można wymienić się spostrzeżeniami na temat seksu i zwierzyć się z problemów sercowych. Nie rozumiem, dlaczego nie mogę być rozwiązaniem tych problemów.  Jestem powierniczką tych słów, pomysłów, wątpliwości. Adresatem wszystkiego tego, czego chciałabym być. Bo chciałabym być częścią wykonawczą Jego planu. Nie mogę zrozumieć, dlaczego scenariusze z filmów nie dzieją się naprawdę. Nie mogę zrozumieć, dlaczego On nie widzi we mnie tego, co widzi w niej. Przecież zawsze odbieram i odpisuje, zapraszam na obiad i jestem miła. Nie narzekam przy Nim, nie zadręczam Go swoimi problemami. W Jego oczach chcę być najlepsza. Przy Nim jestem najlepszą wersją siebie. Dlaczego wybrał ją? Bo co? Nie mogę tego zrozumieć i pewnie nigdy tego nie pojmę. Ważne jest, żeby w pewnym momencie przestać się oszukiwać, że to przyjaźń i zdać sobie sprawę z tego, że to jednak jest kochanie. Mniejsze lub większe uczucie. Ważne jest żeby w pewnym momencie wybrać to, co najlepsze dla siebie.

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.