Emm

Nie wiem właściwie, co jest gorsze… Z rzeczy nagłych toleruje miłe niespodzianki, niezapowiedzianych gości czy premię za ostatni miesiąc. Nie przepadam jednak za zerwaniem kontaktu. Za oderwaniem się od codzienności tak bliskiej mi osoby, jak tylko może być. Nigdy nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Do końca miłości. W podstawówce to było proste, to było trzymanie się za ręce, to były walentynki i odprowadzenie się wzajemnie pod dom. W gimnazjum było już goręcej. Pierwsze ważne przywiązania, pierwsze próby poważniejszych relacji, jakieś uczucia, które nazywałam z trudnością. W liceum zostawałam u niego na noc, budziłam się twarzą w twarz i miałam ten uśmiech na wyciągnięcie ust. Lubiłam tę twarz, towarzyszyła mi całymi tygodniami, miesiącami. Później związki na odległość i pewne niezrozumienie się w kwestii przyszłości czy teraźniejszości. A teraz? Zbyt poważne ryzyko…

OnaEmocja

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.